“Jak schować Lwa w szkole”

Po raz pierwszy piszę recenzję książki, którą mamy dopiero od trzech dni. “Jak schować Lwa w szkole” przeczytana została jednak w naszym domu już tyle razy, że mamy już wyrobioną opinię. Wiem, że to lektura, która mojej córce się podoba. I to bardzo.

Mamy dwoje sympatycznych bohaterów. Malwinkę i Lwa. Nie lubią się rozstawać, ale muszą, gdy dziewczynka idzie do szkoły. Wiadomo: lwom wstęp wzbroniony. Tylko że Lew nie słucha i codziennie wkrada się za Malwinką.

I tu zaczyna się zabawa. Bo Lew się chowa. Gdzie? To powiedzą wam dzieci, patrząc, co jest na obrazkach. Moja córka od razu wpada w dobry nastrój, a potem jest tylko lepiej. (zdjęcie)

Jak schować Lwa w szkole

Któregoś dnia, kiedy, jak zwykle, wychowawczyni każe mu opuścić teren szkoły, ten postanawia poczekać na dziewczynkę przed szkołą. Znajduje sobie przyjemne legowisko na dachu szkolnego autobusu. Gdy się budzi, ten wraz z dziećmi zmierza w kierunku muzeum.

Scenariusz się powtarza. Lew się chowa, tylko że w muzeum, ale i tak zostaje namierzony i wskazane mu są drzwi.

Lew będzie miał jednak swoje pięć minut. Okaże się pomocny, wręcz niezastąpiony, i przekonuje do siebie przekonać panią nauczycielkę. Jak – nie zdradzę, i tak za dużo już napisałam.

Jak schować Lwa w szkole
“Jak schować Lwa w szkole”. Ilustracji jest tak wiele, że czasem myślę, że to inaczej podany komiks.

Nie dziwi, że to bestseller

Są książki dla dzieci z gruntu obyczajowe (jak na przykład seria “Basia“).  Są książki, w których bohaterami są na przykład zwierzęta, lecz zachowujące się jak ludzie (“Najlepsza zupa na świecie“). Tu jest jeszcze inaczej. Mamy niby zwykłą dziewczynkę i lwa, który nie jest do końca jak lew, zachowuje się jak niesforny brat, a w finałowej scenie w ogóle to bohater co się zowie. Nie ma tu magii, to po prostu świat widziany oczami dziecka, gdzie naprawdę dużo jest możliwe, a jeszcze więcej – wyobrażalne. Gdy moja córka bawi się maskotkami i mówi do nich, mam to samo przekonanie.

“Jak schować Lwa w szkole” jest zabawna. Dla dziecka, ale i dla mnie. Teraz, gdy ma cztery lata, jest na nią idealny czas – przedszkolak wchodzi w nią jak w masło. I tylko zastanawiam się, czy tak samo jest z siedmio-, ośmiolatkami – czy to książka jeszcze dla nich, co sugeruje przecież umiejscowienie akcji w szkole.

Nie na darmo na okładce książki jest znaczek przyjaznej łapki – co ma oznaczać książkę, którą kochają dzieci na całym świecie. My też pokochaliśmy od pierwszego przeczytania. Od nas piątka – bardzo dobra książka.

Jak schować lwa w szkole“Jak schować Lwa w szkole”

Tekst: Helen Stephens

Wydawnictwo Amber

Dodaj komentarz