Pan Łasuch Miś

“Pan Łasuch Miś”. I uśmiechniesz się dziś

Tę książkę wybrała z biblioteki moja córka, chociaż jest już na nią trochę za duża. Ale wybrała i udowodniła, że książka jest jak najbardziej dla niej. Śmiała się szczerze i widać, że jej się podobała.

“Pan Łasuch Miś” to książeczka mała, z grubymi kartkami, dużymi ilustracjami. Ale książeczka sprytna niczym jej bohater miś i wesoła niczym jej bohater.

Miś, jak wiadomo, lubi miodek. I zrobi wiele, by go wykraść pszczołom. Pszczoły zaś znają takich śmiałków i będą chciały mu życie uprzykrzyć.

Czy miś ma jednak całkiem złe intencje? Czy myśli tylko o sobie i swoim brzuszku?

Teraz biegi potrenuję,
z pełnym workiem, ho, do domu!
A tam szybko przygotuję
niespodziankę po kryjomu.

No właśnie. Niespodziankę. To słowo klucz.

Książeczka jest fajna, z rymem, rytmem i, jak już wspomniałam, z humorem. Ma ładne ilustracje, strona, gdzie miś nic nie widzi, bo wchodzi do ciemnej dziupli, jest, a jakże, na czarno.

Moja córka dowiodła, że miała rację, wybierając tę książkę. Śmiała się, gdy misio wpadał do wody (no tak, to poczucie humoru, jak facet potyka się na skórce od banana), ale też w kilku innych miejscach. Książka ma tekst pisany drukowanymi literami, stąd jest niemal stworzona do samodzielnego czytania przez dzieci, które jeszcze nie znają małych liter. A że teksty są podawane w tzw. dymkach, to cóż – mamy przed sobą komiks! Nietypowy o tyle, że jedna strona to jedno okienko – taki dla najmłodszych.

Nie kręciłabym więc nosem, gdy nawet starszemu dziecku spodoba się “Pan Łasuch Miś”. To sympatyczna książka, taka z uśmiechem. I z niezłym zakończeniem. Tylko, no właśnie, dla sześciolatki to już zdecydowanie za krótka.

“Pan Łasuch Miś”

Tekst i ilustracje: Adam Święcki

Wydawnictwo TADAM

Dodaj komentarz