“Kropka i kreska”. Właśnie kropki nad “i” zabrakło

>>”Kropka i kreska” to prosta i urocza opowieść dla najmłodszych o tolerancji, przyjaźni, lepszym świecie, o który zawsze warto walczyć”<< – czytamy na okładce. Zachęcona otwieram książkę.

Co może wyniknąć ze spotkania kropki i kreski? Odpowiedź nie brzmi “i”, choć nam, dorosłym, właśnie taka przychodzi do głowy pewnie jako pierwsza. Właściwa odpowiedź to zabawa. Tak jak dzieci, kropka i kreska zaczynają się bawić.

Co jeszcze można zbudować z kropki i kreski? Zanim przewrócicie stronę, sami coś wymyślcie.

Nawet największy zbiór samych kropek czy samych kresek nie mógłby wymyślić takich zabaw, jakie wymyślają kropka i kreska. Ale jeśli kropka sprowadzi swoich przyjaciół – kropki i kreska zaprosi swoich kumpli – kreski, to mogą bawić się do potęgi i tworzyć nie pojedyncze elementy, ale praktycznie wszystko.

Więcej kropek i kresek? To tylko lepiej.

Ta książka jest ładna, estetyczna, ma na siebie pomysł. Na moje oko stara się nawiązywać do książek Herve Tulleta, które bardzo lubimy. Dla mnie i moich dzieciaków jest jednak za mało angażująca. Owszem, widziałam zainteresowanie swoich dzieciaków przy pierwszym czytaniu, ale próśb o kolejne nie ma. Cóż, my aż tak dobrze jak kropka i kreska się nie bawiliśmy. Pewnie dlatego, że to książka dla młodszych dzieci, według mnie dla dwulatków. Trzylatek jest w górnej granicy, o sześciolatce nie wspomnę.

Czy to, jak zaznacza wydawnictwo, opowieść o tolerancji? O lepszym świecie, o który warto walczyć? Jestem po polonistyce i nie takie interpretacje czytałam. Tym razem zastanawiam się jednak: po co? Po co dorabiać taką interpretację w książce dla dzieci?

Najmłodsze dzieci dostrzegają tu zabawę naszych graficznych bohaterów, rozumieją, że więcej kropek i kresek to więcej zabawy. Tak jak moje dzieci patrzą tylko na to, czy bawią się z kimś dobrze, czy nie. Pokazywanie im na siłę: a patrz, dobrze się z nim bawisz, a on jest taki czy siaki, psuje wszystko i stąd tylko krok do stygmatyzacji, a więc efektu przeciwnego do oczekiwań. Nie mam przekonania, że taki był zamysł autorski. Bez tej interpretacji książka nic nie traci. Ale żeby zasługiwała na tę interpretację, potrzebuje czegoś więcej niż ma w tej chwili.

Na poziomie wspólnej zabawy książka mi się podoba, choć jak mówię, u nas szału nie było. Ale na pewno nie wrzucałabym tu interpretacji na wysokim C. Pozostałabym przy tym, że wspólnymi siłami możemy zrobić więcej. To naprawdę bardzo fajne przesłanie.

“Kropka i kreska”

Tekst: Veronique Cauchy

Ilustracje: Laurent Simon

Tłumaczenie: Paulina Błaszczykiewicz

Wydawnictwo: Kropka

Dodaj komentarz